Wstyd – Fenomen wstydu

Wstyd- fenomen wstydu

Wstyd – Fenomen wstydu

Wstyd w polu fenomenologicznym

Paradoksalna teoria zmiany (Beisser 1970) w terapii Gestalt w praktyce terapeutycznej oznacza, że nie ma układu leczący/leczony między terapeutą a pacjentem, czy strukturującego relację terapeutyczną na tego, który jest przełożonym, udziela pomocy, posiada wiedzę, zdolność obiektywnej oceny i autorytet, oraz tego, który potrzebuje pomocy, jest poddawany działaniu wiedzy (obiektywnej, bo opartej na obserwacji obiektu) i autorytetu, jest podwładnym, czyli pacjenta. Zamiast takiego „leczenia” za pomocą interpretacji, którą pacjent winien chętnie przyjmować, tak jak się przyjmuje niezbędne lekarstwo – terapia Gestalt proponuje współtworzoną, subiektywną, rzeczywistą, bo opartą na fenomenologicznej zasadzie badania „tego, co jest”, relację. Głównym konceptem teoretycznym, za pomocą którego w tym podejściu opisujemy zjawiska procesu terapeutycznego jest specyficzna teoria pola terapii Gestalt.

Wywodząca się z nauk przyrodniczych[1], gestaltowska teoria pola determinuje też sposób, w jaki terapeuta reaguje na pojawiające się w tu i teraz zaburzenia procesu kreatywnego przystosowania w polu organizm/środowisko. W terapii Gestalt wszystko istnieje w relacji do czegoś. Często przypominam sobie słowa G. Yontefa (1995): (…) wszelkie istnienie jest relacją, od ładunków elektrycznych cząstek subatomowych do kosmicznych ruchów systemów gwiezdnych. Nasz indywidualny sposób działania w tym relacyjnym polu, czyli self to kwestia relacji Ja i nie-Ja a potem relacji Ja-Inni, Ja-Ty i Ja-TO i dynamicznego procesu integrowania całości doświadczenia w polu, włączając w to siebie i innych. Jednostką tej relacji jest kontakt[2], czyli, jak pisali Perls, Hefferline i Goodman w „Gestalt Therapy…” (1951/2013, dalej PHG) najprostsza i pierwsza rzeczywistość. Jest to bazowa jednostka świadomości i ruchu, którą można określić (za Wheelerem) jako transakcję behawioralną poprzez granicę organizm/środowisko i jednocześnie – jako proces percepcji tej aktywności i jej  subiektywnego znaczenia dla organizmu. Kontakt to proces łączenia i jednocześnie podstawowa świadomość różnicy. Bez różnicy nie ma kontaktu. Z tej perspektywy chcę opisać wstyd jako fenomen pojawiający się w polu relacji terapeutycznej. Kontakt, owo życiodajne połączenie, może ulec zniekształceniu lub wręcz przerwaniu i pacjent doświadcza cierpienia: lęku, bólu, gniewu, izolacji, objawów. To podstawowy powód, dla którego pojawia się w gabinecie. Jednym z czynników, które tworzą tło odczuwanego cierpienia może być wstyd. Ilekroć doświadczam w gabinecie sytuacji, kiedy w polu relacji pojawia się wstyd, staję się świadoma potencjału zmiany, jaki niesie praca z tym stanem.

Nikt nie słuchał

Nikt tylko ona

Słuchała jak tylko wyrzutek potrafi.

Zawstydzony w samotności

Odrzucony przez wszystkich

Nauczyłem się słuchać

W mojej ciemności, moje serce usłyszało muzykę

Pragnąłem uczyć świat

Podnieś się i sięgnąć do świata

Nikt nie słuchał

Samotnie mogłem słuchać muzyki

(fragm. tekstu piosenki „No one would listen” z filmu „Phantom Of The Opera”, 2004r,tłum.dzięki pomocy P.Mierkowskiego)

Utracone połączenie

Rozumiem wstyd tak jak definiuje go Wheeler[3], jako brak kontekstu dla kontaktu i nieobecność intersubiektywnego rezonansu w polu, czasem przeżywany jako świadoma emocja pojawiająca się w tym polu, częściej, jeśli takie doświadczenie się powtarzało, szczególnie w dzieciństwie, bezgłosy stan tworzący bazę wszelkich egzystencjalnych doświadczeń jednostki, będący biegunowym doświadczeniem kontinuum wstyd-wsparcie. Kiedy klient po raz pierwszy pojawia się w gabinecie, razem z nim pojawia się miedzy nami potencjalne wsparcie i równocześnie wstyd. Ile razy, patrząc na klienta, zaczynam sobie zdawać sprawę ze swojej podatności na lęk przez byciem zawstydzoną, zadając sobie pytanie: Czy będę w stanie pomóc temu człowiekowi? Czy mam dość umiejętności?  Czy jako człowiek nadaję się do tego zawodu? (często w początkach mojej praktyki!), tyle razy jednocześnie staję się bardziej świadoma i otwarta na istnienie wstydu w sposobie organizacji pola, jako regulacji kontaktu, wyniesionym z przeszłych doświadczeń[4] klienta/terapeuty. Niezwykłe, jak relacja między terapeutą a klientem staje się medium wzrastania świadomości. Wstyd to obrona, skurcz, ochrona przed brakiem wsparcia i niebezpieczeństwem, zatem reakcja na szczególne warunki pola. Więc, kiedy klient milknie, kurczy się, chce wyjść, (może też nie przyjść więcej na sesję), reaguje nadmiarową złością, oskarża – pytam czy zrobiłam coś, że tak się poczuł lub dzielę się swoim doświadczeniem, kiedy ja chciałam zapaść się pod ziemię lub po prostu uznaję i zauważam jak w tu i teraz jest mu trudno. Przypominam sobie takie sytuacje, kiedy np. mówię do klientki[5], opowiadającej o randce: Czy to oznacza, że poczułaś, że jest tobą zainteresowany? I w tym samym momencie klientka zakrywa twarz rękami, wstrzymuje oddech, kuli się na krześle i milknie, a chwilę potem mówi, nie odrywając rąk od twarzy: Chciałabym już wyjść, a ja czuję, że też mam ochotę się skurczyć i myślę: kurczę, błąd. Zaczynam oddychać i coraz bardziej czuć jak między nami tworzy się pustka. Wtedy pytam: Czy powiedziałam coś lub zrobiłam, co sprawiło, że poczułaś się tutaj mniej widziana, mniej akceptowana, że poczułaś się tutaj tak? Klientka: tak, kiedy mówiłaś, to pomyślałam, że masz rację, to niemożliwe, żeby on był zainteresowany mną, co ja sobie myślałam… chcę zniknąć, trudno mi znieść, że na mnie patrzysz … wstyd mi. Jednocześnie prostuje się nieco na krześle, zaczyna oddychać głębiej i opuszcza ręce. Kontynuujemy, pustka znika. Wstyd tym różni się od poczucia winy, że wina to „błąd”, coś niewłaściwego, co zrobiłam, a wstyd to samotne przeżycie jestem do niczego, taki, jaki jestem nie mogę do was przynależeć. Nie ma społecznie uzgodnionych sposobów zmazywania wstydu. Winę można ukarać i odkupić, wstyd pozostaje doświadczeniem izolacji. Jeśli jest związany z wieloma introjektami, powstrzymuje ruch, stając się retrofleksją i poczuciem bycia odrzuconym. Zatem biorąc delikatnie na siebie część odpowiedzialności, próbuję naprawić „most” pomiędzy klientem a światem. To jedyne uczucie, którego nie wzmacniam, nie odzwierciedlam klienta mówiąc: teraz się skurczyłeś, a teraz nie oddychasz. Jestem raczej świadkiem, bezpiecznym otoczeniem, pracując na uruchomienie procesu „bycia z”[6].

Moment, w którym towarzyszę klientowi w jednoczesnym przeżywaniu i nazywaniu wstydu, staje się fenomenem granicy kontaktu, kiedy proces różnicowania/łączenia w polu jednostka/środowisko może zostać uzdrowiony, połączenie ze środowiskiem, będące źródłem ożywienia, zostaje naprawione(oczywiście trudno to zrobić jednorazowo) i jednostka ludzka może jednocześnie rozwijać swoja autonomię i wzrastać poprzez wymianę ze środowiskiem.

Uzupełnienie

Informacyjna i socjalizacyjna rola wstydu

Czy wstyd może być kreatywnym przystosowaniem , działającym na rzecz naszego dobrostanu?

Według G.Kaufmana, który za S.Tomkinsem , uznawał wstyd za wcześnie pojawiający się tzw. afekt negatywny,  to afekt hamujący, który informuje nas o naszej „nadmiarowości” w relacji do otoczenia, hamuje pobudzenie, a więc i aktywność. Innymi słowy, z perspektywy gestaltowskiej,  może pomóc nam w zorientowaniu się czy istnieje dostateczne wsparcie w otoczeniu dla pobudzenia, którego doświadczamy i powstrzymać od zachowań niekorzystnych i nieakceptowanych społecznie. Zdrowy wstyd , to taki, który pomaga nam utrzymać przynależność.

Zatem, w psychoterapii nie chodzi o to by pozbawić klienta uczucia wstydu czy uwolnić od niego całkowicie. Istotą jest uleczenie toksycznego wstydu, który jest często związany z traumą, tkwi „korzeniami” w introjektach (wchłoniętych przez nas ustosunkowaniach do siebie i innych, przyswojonych w relacjach ze znaczącymi osobami, bez „przeżucia” i odrzucenia toksycznych elementów, Te introjekty to pochodzące ze środowiska informacje, poznawczo i emocjonalnie „połknięte w całości” raczej niż zasymilowane ,zreorganizowane zgodnie z własnymi potrzebami, z własnym źródłem zasobów wewnętrznych i zewnętrznych ), jest niemożliwy do wyrażenia i przykryty uczuciami tzw. symptomatycznymi, wyrażanymi w obronie przed wstydem, np. gniewem. Na moich warsztatach dla psychoterapeutów, często odkrywaliśmy powiazanie wstyd-trauma, a także mieliśmy okazje rozważyć te sytuacje, kiedy gniew wyrażony na sesji, na przykład w pracy z pustym krzesłem, w domykaniu, okazywał się momentem przełomowym, ale nie takim , jak spodziewał się psychoterapeuta. Klient się nie pojawiał więcej, znikał z terapii.

Wstyd, odczuwany i uświadamiany przez terapeutę, informuje go o warunkach pola i współtworzonej relacji. Można powiedzieć, ze jest niezbędnym elementem rozwojowym i  „socjalizującym” w obrębie norm etycznych i zawodowych.

Wstyd w relacjach społecznych

Według G.Kaufmana , wstyd to uniwersalna dynamika wszystkich znaczących relacji, występuje w wychowaniu dzieci, psychoterapii, edukacji, relacjach międzyludzkich, kulturze i polityce narodowej, stosunkach grup etnicznych i mniejszościowych, relacjach międzynarodowych. Każda grupa pozbawiana praw, dyskryminowana lub prześladowana z powodu bycia mniejszością w jakiejś kulturze czy bycia przeciw dominującej narracji, doświadcza wstydu, poczucia niższości i upokorzenia. Tożsamość jednostki może się ukształtować w oparciu o wstyd doświadczany z powodu przynależności do „tych”, bycia mniejszością. Podobnie może się kształtować charakter całych narodów. J.Melnick nazwał to dynamiką wstyd-pogarda, występująca w relacjach całych grup. Szerzej, miałam okazję to omówić w swoim wystąpieniu na konferencji „Granice Rozumienia, Rozumienie Granic”, Łódz 2017.

Wydaje się, ze temat wstydu staje się ważny , nie tylko z powodu jego toksyczności dla jednostki, ale całych rodzin, grup etnicznych, religijnych i mniejszościowych. Obecność tej dynamiki w szerszym polu wpływa na kontekst psychoterapii, i na sama relację,  przykładem może być praca z klientami nieheteronormatywnymi.

Podsumowanie

Od kilku lat jako trener i superwizor, prowadzę warsztaty dla psychoterapeutów, dotyczące wstydu w relacji terapeutycznej. Jako psychoterapeutka Gestalt, mam świadomość, ze jest to temat wymagający eksplorowania i pogłębienia. Uświadomienie sobie powszechności dynamiki wstydu w relacjach jest moim zdaniem podstawowe w rozwoju psychoterapeuty, zwłaszcza aktualne dzisiaj, kiedy zniekształcenie wstyd- pogarda staje się niestety, dość powszechnym sposobem radzenia sobie z różnicami i uczuciami jakie one powodują, powodując zranienie osób, grup, całych nacji .

Ewa Canert-Łąka

 

 

 

Bibliografia:

  1. Beisser, Paradoxical Theory of Change, 1970 [dostęp: www.gestalt.org]
  2. Fromm, M. V. Miller, Przedmowa, [w:] Gestalt Therapy. Excitement and Growth in the Human Personality, Gestalt Journal Press 1994, [dostęp: http://www.gestalt.org/phgintro.htm]
  3. S. Hall, G. Lindzey, Teorie osobowości, PWN 1998
  4. Latner, The Teory of Gestalt Therapy, [w:] Gestalt Therapy. Perspectives and Applications, red. E. C. Nevis 1991, [dostęp: http://www.latner.net/TheTheoryofGestaltTherapy1992.en.html]
  5. Perls, R. F. Hefferline, P. Goodman, Gestalt Therapy. Excitement and Growth in the Human Personality, SouvenirPress 2013
  6. Wheeler, Shame in two paradigms of therapy, [w:] British Gestalt Journal, vol. 4, no. 2, 1995
  7. Wheeler, Contact and Creativity: The Gestalt Cycle in Context, [w:] N. Amendt-Lyon, M. Spagnuolo-Lobb, Creative License: the Art of Gestalt Therapy, wyd. Springer, 2003
  8. Yontef, Supervision from a Gestalt Perspective, [w:] British Gestalt Journal Vol.5, No. 2, 1996
  9. G.Kaufman „The Psychology of Shame” Springer Publishing Company 1996

O autorce

Ewa Canert-Łąka –    dyrektor i współzałożycielka Instytutu Treningu i Edukacji Gestalt w Rzeszowie. Od 23 lat pracuje jako psychoterapeutka w prywatnej praktyce, od 16 szkoli psychoterapeutów. Autorka redakcji merytorycznych polskich wydań książek S.Gingera i J.Bucaya, publikacji w Fenomenie Psychoterapii, Internecie, wystąpień i warsztatów na konferencjach krajowych i międzynarodowych. Pierwszy prezes i jedna z założycieli Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Gestalt, przewodnicząca Komitetu Organizacyjnego 11 Konferencji Europejskiego Stowarzyszenia na rzecz Terapii Gestalt (2013). Superwizor i nauczyciel w pierwszym w Polsce programie kształcenia psychoterapeutów Gestalt , prowadzonym przez Oddział Krakowski Polskiego Stowarzyszenia Psychologów Praktyków do 2016 pod nazwą Instytut Terapii Gestalt. Po rozwiązaniu oddziału, kontynuuje nauczanie i propagowanie terapii Gestalt. Współtworzyła i współprowadziła z Piotrem Mierkowskim Roczny Program Gestalt Therapy dla Profesjonalistów edycja 1, oparty na PHG, współpracuje przy tłumaczeniu tej książki. Obecnie prowadzi Szkołę Psychoterapeutów Gestalt www.gestalt-iteg.pl

Przypisy

[1] Mam na myśli przede wszystkim pojęcie pola wprowadzone do fizyki przez Faradaya, Maxwella i Hertza w XIX w., najpierw w odniesieniu do oddziaływań elektromagnetycznych, a później rozwój w XX w fizyki kwantowej i prace Einsteina. Psychologia Gestalt, reprezentowana przez Wertheimera, Kolhera i Koffke, była pierwszym nurtem psychologicznym, w którym zdefiniowano pojęcie pola psychofizycznego, analogiczne do pojęć pola grawitacyjnego i elektromagnetycznego. Latner (1991) zwraca uwagę także na inspiracje fizyką kwantową i jej relatywistycznym pojmowaniem świata, przeciwstawnym do mechanistycznego, Newtonowskiego modelu.

[2] Kontakt to pojęcie teoretyczne, podobnie jak stworzone przez Freuda libido. Isadore From twierdził, że pierwotny zamysł i znaczenie nadane pojęciu „kontakt” przez twórców PHG, zostały przefiltrowane przez kulturę i psychologie popularną, tak, że kontakt zaczął oznaczać po prostu podtrzymywanie komunikacji lub intymności, coś w rodzaju zaproszenia do bliskości lub po prostu spędzanie razem czasu.

[3] Gordon Wheeler w swoich artykułach (1995, 2003), definiuje wstyd, jako złożoną społeczno-emocjonalną dynamikę pola, przeciwieństwo społecznego wsparcia, rozumianego, jako obecność w przeszłości (w trakcie rozwoju) lub w aktualnym kontekście, dwóch istotnych czynników: 1) uznania/docenienia świata wewnętrznych przeżyć towarzyszących doświadczeniu, (co można by określić zdaniem ”ktoś ważny słuchał i był obecny”) i 2) istnienie określonej społecznej grupy odniesienia, składającej się z odbiorców zdolnych do odbioru naszych znaczeń, eksperymentów, kreatywnego przystosowania i znalezienia w nich jakiegoś sensu, czyli czegoś, co bywa potocznie nazywane „rozumieniem” (ktoś wie, lub może wiedzieć, co czuję, „słuchała tak jak słucha wyrzutek..”, czyli ja, nie jestem sam, jestem z kimś). Zatem wstyd można zdefiniować, jako biegunowość wstyd-wsparcie, lub dokładniej wstyd-przynależność.

[4] Ta potencjalność odnosi się do pola terapeuta-klient, w którym obecne jest także to, co tworzy tło zarówno dla klienta, jak i terapeuty. Sam fakt przyjścia do gabinetu, a więc potrzeba pomocy, bywa związany z doświadczeniem bezradności, często należącym do konfiguracji wstyd-wsparcie. Szerzej pisze o tym Wheeler (patrz: przyp. 4)

[5] Przykłady pracy z klientem stanowią kompilację kilku przypadków z mojej praktyki i nie odnoszą się do żadnej konkretnej osoby.

[6] W przeciwieństwie do indywidualistycznego/przeniesieniowego modelu pracy, obecnego w podejściu psychoanalitycznym, w terapii Gestalt, tworzenie wspierającej relacji nie jest warunkiem, pierwszym etapem terapii, czy jej cechą, jest samą jej istotą, szczególnie w przypadku pracy ze wstydem. Wstyd to przerwanie kontaktu, utrata przynależności. Interwencja wzmacniająca to uczucie np. jego odzwierciedlenie: widzę, że nie oddychasz i się skurczyłaś, co czujesz teraz? jest potencjalnie powtórnie zawstydzająca i może wywołać stan „nagłego wstydu”, cos co można nazwać „atakiem wstydu”. Wg. K.Evansa , wstyd to „spojrzenie innego” w którym nie ma potwierdzenia. Swobodnie cytując Sartr’e: „Nie mogę wstydzić się przed sobą własnego ciała bo w nim żyję, zawstydza mnie, czym ono jest dla innych”. Stąd uważność na wystawienie na wzrok „Innego”, w tym wypadku , psychoterapeuty.